Postanowiłem sobie na ten nowy rok aby o wiele bardziej aktywnie zająć się prowadzeniem naszej strony internetowej. Myślę, że jedynym dobrym pomysłem może być tu po prostu rozważanie określonych fragmentów Biblii. Jako, że od dziecka o wiele łatwiej jest mi pisać niż mówić, chciałbym w ten sposób aktywniej służyć Bogu i naszemu Kościołowi.
Jako wciąż młody „stażem” chrześcijanin zdaję sobie sprawę, że mogę popełniać błędy czy jakiekolwiek nieścisłości za co z góry przepraszam i jednocześnie proszę o każdorazowe korekty czy też wskazówki, np. przy pomocy komentarzy do postu.

biblia

Rozpocznę od tego, o czym zdarzyło mi się kiedyś już mówić w naszym zborze – Psalm 1.

Psalm zaczyna się od słów „Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych”. Czytałem gdzieś, że to określenie „szczęśliwy”, było dawniej w Bibliach tłumaczone jako „błogosławiony” i to chyba byłoby tu bardziej właściwe tłumaczenie. Bo w dzisiejszych czasach pojęcie szczęścia czy bycia szczęśliwym bywa naprawdę przeróżne i najczęściej niestety skrzywione, jeśli porównamy to z tym, co na ten temat ma do powiedzenia autor tego psalmu, a dokładniej Bóg ręką psalmisty. Gdyby zrobić dziś sondę na ulicach to wyszłoby pewnie, że największej ilości ludziom szczęście nieodłącznie kojarzy się z bogactwem, karierą, sławą, urodą, ewentualnie może jeszcze zdrowiem. Szczęściem bywa dla ludzi albo po prostu beztroskie życie, albo gromadzenie dorobku albo wieczne imprezowanie, czy korzystanie ze wszelkich uciech jakie ma do zaoferowania dzisiejszy świat. Tyle, że mało które z nich są dobre i mają cokolwiek pożytecznego dla naszego życia duchowego, z resztą dla fizycznego również. Ale w całym tym pędzie za źle rozumianym szczęściem często nie ma miejsca na inne sprawy, które na koniec przecież i tak okażą się najważniejsze. Jedyne ważne.

Mamy więc w tym krótkim ale bardzo treściwym psalmie opisane dwie drogi jakimi ludzie podążają w swoim życiu i jakie są konsekwencje chodzenia tymi drogami. Czytamy, że „Pan troszczy się o drogę sprawiedliwych, a droga bezbożnych prowadzi donikąd”. Bardzo przypomina mi to słowa Jezusa Chrystusa o bramie ciasnej i szerokiej i drodze przestronnej i wąskiej. Znów mamy pokazane tylko dwa wyjścia, żadnych dróg na skróty, również żadnego czyśćca i żadnych innych rozwiązań. Ale dobrze wiemy, że dziś ludzie bardzo nie lubią gdy przedstawia się im coś tylko w dwóch kolorach jako białe i czarne, uważają że to albo prymitywne, albo niesprawiedliwe. Mi wydaje się, że prostota Boga jest właśnie taka – albo idziesz z Nim albo nie, albo Mu się poddajesz albo nie. Bóg uczy, że są tylko dwie drogi i choć to często dla nas bywa bardzo trudne to nie mamy żadnego trzeciego wyjścia. Może przez to nasze życie na ziemi staje się nieraz cięższe, trudniejsze, zwłaszcza że tyle teraz wokół nas pokus, uciech i jakichś tam różnych atrakcji. Na pewno można powiedzieć, że żyjemy chyba bardziej niż kiedykolwiek w takich czasach, kiedy pieniądz i ogólnie rozumiana żądza posiadania stały się bożkami dla milionów ludzi. Byłoby nam zapewne o wiele łatwiej gdyby nie było wokół tylu pokus, bo przecież człowiek nie marzy o czymś co nie istnieje albo o czym nigdy nie słyszał. Za to kiedy coś jest na wyciągnięcie ręki to wiadomo, że ta pokusa zawsze będzie o wiele większa. I dlatego właśnie myślę, że dziś przez to dla wielu ludzi ten wybór, którą drogą pójść, bywa często taki trudny. Ale niestety albo raczej „stety” psalmista wyraźnie mówi co stanie się z ludźmi, którzy pójdą złą drogą – czytamy, że bezbożni nie ostoją się na sądzie ani grzesznicy wśród sprawiedliwych. Tak, że jeśli będziemy w życiu ciągle pamiętać jaka za te małe trudy tu na ziemi czeka na nas wielka nagroda w niebie no to wybór może być tylko jeden.

Te dwie drogi mówią też o tym, że człowiek ma wybór czy chce być naprawdę szczęśliwy, dokładnie i ciągle tak samo jak pierwsi ludzie na ziemi, którzy otrzymali wolną wolę od Boga. Możemy z tego wyciągnąć naukę, że pierwszym krokiem do prawdziwego szczęścia dla każdego z nas jest odwrócenie się od zła i zakorzenienie w dobru, żeby to zakorzenienie przypominało to dorodne drzewo nad strumieniem, które wydaje tylko dobre owoce, nie więdną mu liście i nie obumiera.

Czytamy w tym psalmie również o tym, jak głęboka powinna być nasza więź z Zakonem, w którym mamy mieć upodobanie i który powinniśmy rozważać dniem i nocą. Dla ludzi z tamtego okresu chodziło tu zapewne o Księgi Mojżeszowe, dla nas wszystkich dzisiaj dotyczy to całej Biblii. Mnie osobiście dawniej Biblia kojarzyła się wyłącznie z trudnym albo niezrozumiałym tekstem, takim zarezerwowanym dla kapłanów, teologów i innych uczonych. Ale działo się tak po jednorazowym przeczytaniu fragmentu Biblii, albo zasłyszeniu go gdzieś w dawnym kościele czy na lekcji religii. Ale później im częściej sięgałem po Biblię tym częściej odkrywałem, że jest ona pisana często bardzo prostym językiem, mówi o rzeczach, które są i dziś pośród nas – jak choćby w tym psalmie, to drzewo nad strumieniem wydające owoce – przecież każdy zna ten obrazek, każdy wie co trzeba robić, żeby drzewo wydawało owoce i każdy wie, że jeśli ich nie wydaje albo obumiera to jest z tym drzewem coś nie tak. W Biblii jest cała masa porównań do rzeczy prostych, najbardziej znamy to pewnie z przypowieści gdy Pan Jezus nauczał właśnie w ten sposób, aby ludzie łatwiej mogli zrozumieć o czym mówi. Ale jest jeszcze inna strona, bo często czytając po raz kolejny ten sam fragment Bóg objawia nam swoje Słowo coraz jaśniej, często jest tak, że udaje nam się zrozumieć sens wypowiedzi dopiero po którymś razie. Mamy na to przykład choćby w naszym zborze, wiele razy ktoś z nas wychodził na środek i opowiadał nam o swoich kolejnych „odkryciach” w jakimś fragmencie Biblii, mimo, że przecież czytał je wcześniej wiele razy.

A zatem wniosek z tego wszystkiego może być dokładnie taki sam, jak pisze psalmista – „rozważać Zakon dniem i nocą”. Poza samym poznaniem da to nam wiele korzyści, choćby takich, że będziemy utwierdzać się w naszej wierze. Czasem ta wiara początkowo bywa krucha, ale gdy Bóg przez swoje Słowo objawia się nam coraz bardziej, będzie nam z czasem o wiele lżej, nie będzie groził nam upadek bo nasza wiara będzie coraz głębsza i poparta takim mocnym biblijnym poznaniem. Jeśli będziemy czynić tak jak mówi ten psalm będziemy zdolni do wydawania dobrego owocu, mając poznanie Słowa Bożego będziemy o wiele lepiej przygotowani do dzielenia się Ewangelią i swoim świadectwem z innymi. Będziemy jak drzewo, którego liść nie więdnie czyli nasz zapał nie będzie usychał. No i przede wszystkim mamy tu wielką obietnicę, że wszystko co będziemy czynić będzie się kończyć powodzeniem bo Bóg zawsze będzie z nami, jeśli tylko my będziemy z Nim.

Myślę więc, że cały ten psalm to wspaniałe słowa zachęty i wielkie obietnice dla wszystkich, którzy naprawdę uwierzą, że to o czym mówi psalmista pochodzi prosto od Boga. Bóg nas na pewno nie oszuka, nie opuści w potrzebie, nie zapomni o nas – zawsze będziemy mogli na Niego liczyć, z resztą przecież sam Pan Jezus powiedział: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). W ten sposób możemy powrócić do pierwszych słów psalmu, które mówią o szczęściu – i ja sobie właśnie dokładnie tak to szczęście wyobrażam…

Amen.