Pora na kolejne biblijne rozważanie. Tym razem chciałbym przyjrzeć się bliżej Księdze Rut, jednej z krótszych ksiąg starotestamentowych, o której mówi się, że znalazła się w Biblii po to, by udokumentować kolejne elementy linii genealogicznej Dawida, a co za tym idzie Chrystusa. Wydaje mi się jednak, że jej przesłanie jest o wiele bardziej ważne i że jej treść pozostawia dla nas kolejną wspaniałą naukę wprost od samego Boga.

biblia

Najbardziej prawdopodobnym autorem tej księgi jest prorok Samuel. Księga Rut jest jedną z ważniejszych ksiąg w judaizmie, jest ona odczytywana w żydowskie święta religijne – konkretnie w Święto Żniw. Nie chciałbym tu opisywać fabuły księgi, niech to będzie również zachęta dla wszystkich, by w skupieniu przeczytać jej treść i samemu zastanowić się nad jej przekazem. Wydawać by się mogło, że to słowa przeznaczone głównie dla kobiet, cała Biblia tylko dwukrotnie w tytułach swoich ksiąg zawiera żeńskie imiona (poza Rut mamy jeszcze Księgę Estery). Być może takie jest jej główne przeznaczenie, aczkolwiek z całą pewnością jest to nauka dla nas wszystkich – o posłuszeństwie, o nie traceniu nadziei, o wierności i o miłości.

Rut uczy nas więc posłuszeństwa – względem teściowej, która symbolizować tu może każdą z osób, z którą idziemy przez życie, również naszych starszych braci i siostry w wierze. Nie ma najmniejszych oporów, by w razie potrzeby porzucić swoje dotychczasowe życie, swój lud, swoich bożków i całej swojej przeszłości. Może przywołać to nam wiele innych obrazów z Biblii – choćby rozmowę Chrystusa z Nikodemem czy z młodym bogaczem, któremu Jezus radzi porzucić wszystko i iść za Nim.

Rut nie traci nadziei – mimo bardzo niesprzyjających warunków i konieczności czynienia rzeczy, na które raczej nie mogła czuć się przygotowana. Ufa słowom swojej teściowej i pełni jej wolę ale nie jest to ślepa wiara, z całą pewnością Rut ma w tym wszystkim nadzieję na poprawę swojego losu. Nasz los również jest bardzo niepewny jeśli zatracimy naszą nadzieję w Panu. Nie wierzymy ślepo, po to mamy Słowo Boże aby nasza wiara mogła mieć mocne oparcie, a nasza nadzieja nie była płonna czy naiwna.

Rut może być również dla nas wzorem wierności wobec Boga. W drugim rozdziale tej księgi czytamy słowa jakie wypowiada do niej Boaz: „Niech ci wynagrodzi Pan twój postępek i niech będzie pełna twoja odpłata od Pana, Boga izraelskiego, do którego przyszłaś aby się schronić pod jego skrzydłami”. To jeszcze nie jest zakończenie tej historii, a widzimy już od tego momentu, że Rut jest wierna, ona głęboko pragnie, aby Bóg izraelski stał się również jej Bogiem. W nagrodę za swoją wierność okaże się kiedyś prababką króla Dawida, a w linii prostej również i przodkiem samego Chrystusa.

Rut uczy nas wreszcie miłości, pełnej wiary i nadziei, takiej, o której możemy powiedzieć, że jest doskonała. Cała jej historia opisana w Biblii nie znalazła się tam z całą pewnością przypadkiem, ani nawet z jakiegoś błahego powodu. Ważne jest również w tej historii to, że Rut była przecież Moabitką, a więc można powiedzieć, że w owych czasach należała niemal do marginesu społecznego. Tymczasem Bóg posługuje się właśnie jej przykładem, pokazuje nam to, że w oczach Boga wszyscy jesteśmy równi, że Bóg dla realizacji swoich odwiecznych zamierzeń może posłużyć się również osobą „mało ważną” w oczach społeczeństwa, jednak na pewno nie w oczach Jego samego.

Widzimy więc, czytając Księgę Rut, że życie ludzi, którzy podobają się Bogu, często nie jest tu na ziemi usłane różami. Nie jest drogą prostą ani bramą szeroką, często sporo w nim bólu i cierpienia, niezrozumienia dla Bożego planu. Ale kiedy będziemy Bogu bezgranicznie wierni i oddani wtedy zrozumiemy, że nawet jeśli mamy w życiu „pod górkę” to nigdy nie możemy tracić nadziei i musimy wciąż postępować tak, aby Bóg widział w nas swojego oddanego sługę. Wiara, nadzieja, miłość i posłuszeństwo niech będą obecne w naszym życiu każdego dnia, wzorem zwykłej, szarej i odrzucanej przez społeczeństwo Moabitki Rut. A wtedy wielka będzie nasza nagroda w niebie.

Amen.