Tym razem rozważanie w nieco inny sposób – chciałbym na kilka chwil zagłębić się w sprawę chrztu. Przeglądając różne źródła o tej tematyce najczęściej napotykałem na spory dotyczące samej ceremonii, a przecież dużo ważniejsze jest dla nas to czym jest sam chrzest, kto go przyjmuje i dlaczego. I na ten temat dziś kilka słów – oczywiście w rozumieniu biblijnym.

chrzest

Metody udzielania chrztu

Zacznijmy od metody. Tematem sporów przedstawicieli różnych wyznań jest sposób, w jaki odbywa się chrzest. Nie ma problemu z tym, że to woda jest odpowiednią materią, za tym faktem opowiadają się niemal wszyscy, nie licząc najbardziej charyzmatycznych wyjątków. Spór tkwi w tym, czy ma to być powszechnie znane z kościoła rzymskiego pokropienie, czy może jednak znane prosto z Biblii zanurzenie w wodzie. Pytanie: co jest dla nas większym autorytetem? Słowo Boże czy ludzka tradycja? W odpowiedzi tylko kilka fragmentów z Biblii, które powinny rozwiać wszelkie wątpliwości, zarówno w temacie metody udzielania chrztu jak i wszelkich pozostałych, o których dzisiaj mowa, ogólnie też w każdym z tematów określanych naszą wiarą:

„Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze, błądząc i /innych/ w błąd wprowadzając. Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci zawierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie. Wszelkie Pismo od Boga natchnione /jest/ i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu”. (2Tym, 3:13-17)

„Wtedy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem: Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem. On im odpowiedział: Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. Wy zaś mówicie: Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem [złożonym w ofierze] jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie, ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki. I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże. Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi„. (Mt, 15:1-9)

„I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego”. (J, 20:30-31)

To tyle drogą wstępu…

Słowo „chrzest” pochodzi z greckiego słowa „baptizo„, które w dosłownym tłumaczeniu znaczy „zanurzać”. Chrzest możemy rozumieć dwojako. Chrzest rzeczywisty, czyli zanurzenie swojej woli w wolę Bożą oraz chrzest symboliczny, oznaczający zawarcie przymierza z Bogiem, który odbywa się on przez zanurzenie ciała w wodzie. Jest pewne, że we wczesnym Kościele chrześcijańskim praktykowano chrzest przez zanurzenie. Historycy wczesnego Kościoła i odkrycia archeologiczne dowodzą, że przez zanurzenie chrzczono aż do XIII wieku. W niektórych kościołach do naszych czasów zachowały się baptysteria, gdzie chrzczono przez zanurzenie, m.in. w kościele św. Jana w Efezie.
Jan Chrzciciel chrzcił wyłącznie przez zanurzenie (Ewangelia Jana). Filip ochrzcił etiopskiego urzędnika przez zanurzenie (Dzieje Apostolskie). Paweł w szóstym rozdziale Listu do Rzymian mówi także o chrzcie przez zanurzenie. No i przede wszystkim Jezus Chrystus:

„Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Jezus mu odpowiedział: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. (Mt, 3:13-17)

Czy gdyby wystarczyło skropić głowę trzeba byłoby wchodzić do rzeki? Nawet dziś wydawałoby się to niepotrzebne i co najmniej dziwne. Zanurzenie w wodzie miało bowiem swój cel i konkretne znaczenie:

„Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. (Rz, 6:3-4)

Chrzest należy więc rozumieć jako symbol śmierci dla grzechu (zanurzenie) oraz powstania nowego życia w Chrystusie (wynurzenie). To coś, jak deklaracja w stylu: uwierzyłem, od tej pory nie żyję już dla świata i samego siebie ale dla Boga. I co bardzo ważne: chrzest nie zmywa grzechu (również tego „pierworodnego”, ale o tym później). Grzech zmywa jedynie ofiara Chrystusa na krzyżu i nasze upamiętanie się i wiara w Jezusa Chrystusa.

Podsumowując tą pierwszą część chciałbym jednak nadmienić, że sam osobiście mocno wierzę w to, że zgodnie z tym co głosi Słowo Boże ważność chrztu i jego znaczenie na pewno nie zależą tak mocno od jego sposobu czy metody udzielenia, jak od tego, w jakim znaczeniu i autorytecie jest on udzielany. Jego absolutnym sensem jest utożsamienie się z Chrystusem, jest to coś jak „podpis pod umową”, która wiąże nas z drugą stroną tej „umowy” – samym Bogiem.

Chrzest niemowląt

Nawiązując do tego o czym pisałem na samym początku w oparciu o biblijne fragmenty naszym autorytetem ma być wyłącznie Słowo Boże, nie ludzka tradycja. W związku z tym teraz w temacie kto może zostać ochrzczony? Czytając zwłaszcza Nowy Testament łatwo zwrócić uwagę na fakt, że osoby chrzczone przez Jana Chrzciciela, potem Jezusa, a potem przez Jego uczniów, zawsze były osobami dorosłymi. Nigdzie nie ma opisanego chrztu dziecka w wieku niemowlęcym. Wręcz przeciwnie – biblijne opisy chrztu wskazują na to, że ochrzcić mogła się jedynie taka osoba, która świadomie postanowiła uwierzyć w Jezusa Chrystusa i wyznać swoje grzechy. I zawsze dokładnie w tej kolejności.

„Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony„. (Mk, 16:16)

Biblijny chrzest był symbolem decyzji podjętej przez osobę dorosłą i świadomą swojego wyboru. Był to wyraz decyzji o porzuceniu dawnego stylu życia i świadomego wkroczenia na drogę wiary. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że dziecko w wieku niemowlęcym nie może ani przyjąć Ewangelii, ani w nią uwierzyć, ani też wyznać swoje grzechy. Nie znajdziemy też nigdzie zapisu na temat tego, że ktokolwiek mógł za dziecko podejmować takie decyzje. Przed Bogiem każdy z nas będzie odpowiadał osobiście, nikt za nikogo, nikt w czyimś imieniu.

„Na pustyni wystąpił Jan Chrzciciel i głosił chrzest upamiętania na odpuszczenie grzechów. I wychodziła do niego cała kraina judzka i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, a on chrzcił w rzece Jordanie wyznających grzechy swoje”. (Mk, 1:4-5)

„Ci więc, którzy przyjęli słowo jego, zostali ochrzczeni”. (Dz, 2:41)

„A gdy tak jechali drogą, przybyli nad jakąś wodę, a eunuch rzekł: Oto woda; cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony? Filip zaś powiedział mu: Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. I kazał zatrzymać wóz, zeszli obaj, Filip i eunuch, do wody, i ochrzcił go”. (Dz, 8:36-38)

W powyższych fragmentach chrzczeni zawsze najpierw musieli powiedzieć: „wierzę”. Wyznawali swoje grzechy. Zanim zostali ochrzczeni musieli zadecydować, że przyjmują głoszone im słowo.
Chrzest małych, nieświadomych dzieci byłby bezsensowny, skoro celem chrztu było publiczne zademonstrowanie podjętej przez daną osobę decyzji. Tę decyzję każdy może podjąć tylko sam za siebie, co oczywiste – w wieku świadomym. Niestety niektóre autorytety kościelne w obronie chrztu niemowląt powołują się na niejednoznaczne fragmenty Pisma, mówiące, że ochrzczony został czyjś „cały dom”:

„Tejże godziny w nocy zabrał ich ze sobą, obmył ich rany, i zaraz został ochrzczony on i wszyscy jego domownicy”. (Dz, 16:33)

Zakłada się, że skoro „został ochrzczony on i jego domownicy„, to prawdopodobnie zostały ochrzczone i jego dzieci. Nie wiemy jednak przecież czy w jego rodzinie były w ogóle jakieś niemowlęta i dzieci, sam tekst o tym nie wspomina. Z kontekstu natomiast wynika, że Paweł i Sylas „głosili Słowo Boże jemu i wszystkim, którzy byli w jego domu„. Jeśli chrzczeni byli wszyscy domownicy, musieli także najpierw uwierzyć i przyjąć Chrystusa – nikt nie był chrzczony bez uprzedniego wyznania wiary. Kwestię tą wyjaśnia dobrze inny fragment, również wspominający o chrzcie „całego domu”:

„A Kryspus, przełożony synagogi, uwierzył w Pana wraz z całym swoim domem, także wielu z Koryntian, którzy słuchali, uwierzyło i przyjmowało chrzest”. (Dz, 18:8)

Rozumieć możemy więc, że „całe domy” czyli całe rodziny nawracały się i przyjmowały chrzest po wyznaniu wiary w Chrystusa. Co ciekawe nawet katolicki ksiądz historyk dr Józef Umiński stwierdził, że chrzest niemowląt jako ogólny zwyczaj wszedł w życie dopiero w III wieku, nie był jednak na pewno znany w czasach apostolskich. Praktykę chrztu niemowląt zatwierdzono dopiero na Soborze Kartagińskim w 253 roku, zaś ostatecznie jako dogmat został przyjęty dopiero podczas Soboru Trydenckiego w 1547 roku. Łatwo policzyć jak dawno od czasów pierwszych apostołów…

Grzech pierworodny

Zgodnie z doktryną Kościoła Katolickiego chrzest niemowlęcia zmywa grzech pierworodny i jest warunkiem zbawienia. Powszechnie traktuje się chrzest niemowląt jako zapewnienie zbawienia na wypadek śmierci dziecka. Tymczasem zgodnie z tym co pisze Biblia, chrzest sam w sobie bez głębokiej wiary i wyznania grzechów nie zbawia, nie czyni tego z niemowlęciem ani z osobą dorosłą. Zobaczyć można to choćby na przykładzie ukrzyżowanego „Dobrego Łotra”, któremu Chrystus dał gwarancję zbawienia, pomimo, że ten nie mógł już przyjąć chrztu. Co zdecydowało o tym, że otrzymał tak cudowną obietnicę? Oczywiście jego szczera wiara, autentyczna skrucha i osobista prośba skierowana do Jezusa.

Apostoł Jan wyjaśnia, że „krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas od wszelkiego grzechu” ale tylko wtedy „jeśli wyznajemy grzechy swoje” (1, 1:7-9). Zaś apostoł Piotr woła „Przeto opamiętajcie się i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze” (Dz, 3:19). Czyli warunkiem zbawienia jest po pierwsze upamiętanie się z grzechu, wyznanie grzechu, wiara w Jezusa i przemiana życia. Chrzest jest jedynie symbolem, deklaracją tej zmiany, która już w człowieku zaszła.

W Biblii nigdzie nie znajdziemy fragmentów poświadczających istnienie grzechu pierworodnego. Wierzymy też, że są tylko dwa miejsca, w które każdy człowiek trafia po śmierci – niebo i piekło. Po Adamie i Ewie odziedziczyliśmy skłonność do grzechu, a sam grzech był, jest i zawsze będzie naszym działaniem sprzecznym z Bożym prawem o czym też znajdziemy stosowne fragmenty w Biblii. A oczywiste, że niemowlę takiego działania podjąć nie może, tak samo, jak nie może mieć rozwiniętej świadomości, by móc wyznać swoją wiarę i prosić o chrzest. Biblia w wielu miejscach mówi, że dzieci są pod specjalną łaską Bożą. Sam Jezus powiedział: „bądźcie jak one„, powiedział też o dzieciach: „takich jest Królestwo Boże„.

Ktoś może powiedzieć, że nawet jeśli to wszystko prawda, to chrzest niemowląt nie może być szkodliwy. Czy aby na pewno? Czy ten rytuał przyniesie dziecku błogosławieństwo czy może raczej wręcz przeciwnie? Jeśli chrzest niemowląt jest niezgodny z Bożym poleceniem i biblijną definicją chrztu to czy nie sprzeciwiamy się w ten sposób Bogu i nie kpimy sobie z Niego? Jeśli naprawdę chcemy iść za Bogiem nie możemy ignorować Jego nakazów, zmieniać znaczenia Słowa Bożego, dodawać do niego czynniki ludzkie itd.
Na koniec powołajmy się na najwyższy autorytet – samego Boga. Jezus Chrystus sam nie został ochrzczony jako niemowlę, uczynił to w pełni świadomie, jako dojrzały mężczyzna w wieku 30 lat. I choć oczywistym jest fakt, że sam był bez jakiegokolwiek grzechu i Jego chrzest ma zupełnie inne znaczenie niż chrzest dla wszystkich ludzi, to jednak przykład, który dał z pewnością miał symboliczny przekaz, również i w tym względzie, w jakim stanie świadomości i w jakim celu powinniśmy przyjmować chrzest.
Amen.